FLIX

Większość Polaków za jeden z najpoważniejszych skutków zmian klimatycznych uznaje smog, ale tylko 1/3 badanych zmniejszyła lub zamierza zmniejszyć korzystanie z prywatnego samochodu na rzecz transportu zbiorowego. Jak wynika z badania do zmian nawyków w kontekście poruszania się między miastami Polaków mogłyby przekonać szybsze i bezpośrednie połączenia do miejsca docelowego oraz lepsza oferta.

W badaniu „Wyzwanie: eko-podróżowanie” przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie FlixBus Polska zapytano respondentów o najpoważniejsze ich zdaniem skutki zmian klimatycznych, gotowość do wprowadzenia zmian proekologicznych, a także o czynniki, które przekonałyby ich do częstszego korzystania z transportu publicznego zamiast samochodu osobowego.

Świadomość zmian klimatycznych, a gotowość do działania

74% respondentów twierdzi, że jednym z najpoważniejszych skutków zmian klimatycznych jest słaba jakość powietrza i smog. Niewiele mniej, bo 72%, uważa, że są to anomalie pogodowe, a także ich konsekwencje. Kolejno 65% i 57% zauważa, że skutkiem tym są niedobory wody oraz zanieczyszczenie odpadami. Można więc stwierdzić, że Polacy są świadomi zmian klimatycznych. Czy wyrażają natomiast gotowość do wprowadzenia do swojego życia proekologicznych nawyków?

Najwięcej osób deklaruje, że w ostatnim czasie wprowadziło lub planuje wprowadzić w życie następujące działania:

  • segregacja śmieci (80%);
  • ograniczenie zużycia plastiku (72%);
  • mniejsze zużycie wody w gospodarstwie domowym (61%).

Jedynie co trzeci badany zmniejszył lub zamierza zmniejszyć korzystanie z prywatnego samochodu na rzecz transportu publicznego.

– To, co mnie często zaskakuje, to sposób w jaki ludzie łączą fakty. Z jednej strony respondenci przyznają, że dostrzegają problem smogu i zagrożenia z nim związane, z drugiej zaś – niewielki procent wybiera transport publiczny, który przecież pozwala walczyć z tym zjawiskiem – mówi Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum UNEP/GRID-Warszawa – Dociera do nas głównie to, o czym dużo się mówi. Wpływ kampanii prowadzonych w mediach w ostatnim czasie widzimy w wynikach badania, wskazujących gotowość respondentów do zmiany w zakresie np. segregacji śmieci czy ograniczenia zużycia plastiku. Może więc najwyższy czas pomyśleć o kampanii promującej transport publiczny i ukazującej negatywne skutki tzw. „samochodozy”.

Wygoda czy konieczność?

Zmiana środka transportu na autobus lub pociąg z jednej strony jest kwestią komfortu, z drugiej natomiast – odpowiedniej oferty transportu publicznego. Ponad połowa zapytanych osób twierdzi, że korzysta z samochodu osobowego w podróżach międzymiastowych, ponieważ może dzięki temu dojechać pod konkretny adres, nie będąc ograniczonym rozkładem jazdy. 43% osób uważa, że jest to najszybszy sposób podróży, a 38% – najbardziej komfortowy.

– Aby zachęcić do transportu publicznego nowe grupy pasażerów czy kierowców, którzy w podróżach międzymiastowych od lat z niego nie korzystali, kluczowe jest przełamanie pewnego wizerunku. Przede wszystkim należy uświadomić, że transport publiczny w Polsce staje się naprawdę atrakcyjny, może być przystępny cenowo i posiada rzeczywiście nowoczesny tabor. Co więcej, nawet jeśli czas podróży transportem publicznym jest nieco dłuższy, może być tzw. czasem aktywnej pracy, kiedy możemy popracować czy nadrobić inne zaległości – podsumowuje Michał Beim z Instytutu Sobieskiego.

Aż 27% respondentów nie ma możliwości dotarcia do celu transportem publicznym. Zarówno na wsi, w mieście do 20 tys. mieszkańców, jak i w mieście powyżej 500 tys. mieszkańców – średnio 30% osób pokonuje codziennie od 26 do 50 kilometrów. Co istotne, 13% badanych deklaruje, że nie skorzystało z żadnego ze środków transportu zbiorowego w podróżach miastowych w ciągu ostatnich 6 miesięcy. 64% badanych skorzystało z pociągu, a 45% z autobusu dalekobieżnego.

– Myślę, że najtrudniej do zmian będzie przekonać te 13% osób, które nie skorzystały z żadnej formy transportu publicznego w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Kluczowe jest jednak to, aby ułatwiać korzystanie z niego osobom, które wyrażają taką chęć i gotowość. W tym celu musimy niewątpliwie zastosować spójne podejście systemowe, prowadzące przede wszystkim do uprzywilejowania transportu publicznego, zarówno miejskiego, jak i dalekobieżnego – mówi Marta Wójcicka, członkini Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Co zatem, oprócz uprzywilejowania transportu publicznego, zmotywowałoby nas do częstszego korzystania z niego zwłaszcza w podróżach międzymiastowych? Najwięcej osób (59%) przyznało, że do rezygnacji z auta przekonałby je szybszy czas podróży. Istotnymi czynnikami byłyby również: niższe ceny (58%), bezpośrednie połączenie do miejsca docelowego (57%) oraz lepsza oferta (52%).

– Z badania przeprowadzonego przez SW Research wynika jasno, że Polacy są chętni przesiąść się z samochodu do autobusu czy pociągu, natomiast potrzebują lepszej oferty, w ramach której mogliby bezpośrednio podróżować z punktu A do punktu B. Należy jednak pamiętać, że poza samym uruchamianiem połączeń, istotna jest także ich częstotliwość oraz skomunikowanie z resztą oferty transportu publicznego. Tylko w ten sposób będziemy w stanie przekonywać kolejne grupy pasażerów do zamiany samochodu prywatnego na rzecz transportu publicznego – komentuje Michał Leman, dyrektor zarządzający FlixBusa w Polsce i na Ukrainie.

 Materiał Prasowy                                                                                                             Iwona Kukawska

 

wodórNapęd elektryczny czy wodorowy ? Ogniwa paliwowe czy bateria ? Naukowcy się spierają, ekonomiści i praktycy też są podzielenie. Jest sporo różnic, które pewnie zadecydują, jaki rodzaj napędu stanie bardziej popularny w przyszłości.

W pojazdach wyposażonych w ogromne akumulatory wykorzystujemy prąd ładowany   min. 30 – 40 minut, co  obecnie, kiedy to czas odgrywa kluczową role, jest często trudne do zaakceptowania. W jednostkach wodorowych ten parametr wypada o wiele korzystniej. Kilka minut zabiera tankowanie sprężonym wodorem. Zasięgi też przedstawiają się lepiej, od 500 do 600 kilometrów na jednym „baku” to  jeszcze zbyt dużo dla elektryków ( no może z wyjątkiem jednego modelu Tesli, MODEL S 100D, po spełnieniu określonych warunków )

Sprawność energetyczna po stronie „elektryków”.

Jednak w procesie pozyskiwania wodoru, czyli elektrolizy oraz skraplania, kompresowania i tankowania występują duże starty energii ,  o wiele większe niż w przypadku aut „bateryjnych”. Całkowita efektywność energetyczna w przypadku tych pierwszych to tylko ok. 30 % natomiast w przypadku typowych elektryków to blisko 70 %.

Innym zagadnieniem jest dostępność stacji ładowania. O ile w przypadku samochodów o napędzie elektrycznym punktów ładowania stale przybywa,  to ładowanie wodorem jest obecnie praktycznie w Polsce niemożliwe, ale też trzeba uczciwie przyznać, że  nie ma aktualnie takiej potrzeby. Koncerny samochodowe, nie odżegnują się co prawda od technologii wodorowej, przykładem może  być Toyota , zaawansowane prace w tej materii ma również Volkswagen, ale generalnie skupiają się głównie na magazynowaniu i wykorzystywaniu energii z akumulatorów.

Przyszłość będzie należeć do wodoru ?

Prawdą jest jednak, że eksperci z konsorcjów powstałych, aby wspierać i rozwijać technologię wodorową uważają , że przyszłość będzie należeć do nich, po pierwsze dlatego, że wodór stosunkowo łatwo pozyskać, a po drugie pojazdy wykorzystujące ten rodzaj napędu nie emitujemy zanieczyszczeń.

Jeśli powstaną stację ładowania, w tym roku w Niemczech ma ich powstać ok. 50 to liczba zainteresowanych tym rozwiązaniem kierowców na pewno wzrośnie. W Anglii, USA,  czy Danii pojazdy wodorowe, szczególnie w transporcie publicznym nie są czymś wyjątkowym. Istnieje jeszcze jeden, dość ciekawy argument przemawiający za „wodorem”, który warto rozważyć, a mianowicie taki, że można go pozyskiwać z odpadów komunalnych,  konkretnie z metanu, który tam się gromadzi. Wystarczy „tylko” zastosować niedrogie rozwiązania, aby go pozyskać.

Generalnie o wyborze rodzaju napędu w motoryzacji zawsze decydowały koszty, efektywność energetyczna, a dopiero później inne parametry . Obecnie jednak wkraczamy w erę, w której ważną role odgrywa działalność  zgodna z ideą zrównoważonego rozwoju i poszanowania środowiska. To na pewno bardzo długi proces, ale wydaje się, że nie ma od niego odwrotu.

Jacek Szczęsny

pieniądze 288 192Mieszkańcy Polski, którzy nie segregują odpadów właśnie przekonują się jak słono to kosztuje. Gminy mocą zmienionego prawa wprowadzają nowe opłaty, które dla osób oddających wszystkie śmieci w jednym pojemniku oznaczą podwojenie opłat. Dla tych, do których bardziej przemawiają argumenty niż kary finansowe Ministerstwo Środowiska prowadzi akcję edukacyjną pod hasłem - Piątka za segregację.

ekoins 288 x 192To jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień ekologicznych w Polsce, a także jedno z największych na rynku wydarzeń propagujących idee zrównoważonego rozwoju. W ramach tej inicjatywy wyróżniane są innowacyjne i ekologiczne marki i produkty oferowane na polskim rynku, a także firmy, instytucje i organizacje zaangażowane na rzecz poszanowania środowiska naturalnego i zrównoważonego rozwoju.

evito dostawy 288 x 192Auta elektryczne przestają być jedynie ciekawostką i niedługo będą codziennością na naszych drogach. Dotyczy to nie tylko aut osobowych, ale także dostawczych, wykorzystywanych na co dzień w biznesie. Pozytywnie zaskakują one w zakresie całkowitych kosztów użytkowania, które mogą być niższe niż w przypadku spalinowych odpowiedników.