Marcin Kowalczyk WWFObecnie utrzymujące się wysokie ceny uprawnień do emisji CO2 w dłuższej perspektywie mogą pośrednio wpłynąć na ceny energii. Nie będzie to wpływ bezpośredni – ponieważ nie ma bezpośredniego przełożenia aktualnej ceny uprawnień do emisji na ceny, w jakich przedsiębiorstwa energetyczne zakupiły rozliczane przez siebie uprawnienia. System ETS, czyli unijny system handlu uprawnieniami do emisji, zakłada jedynie konieczność umorzenia odpowiedniej liczby uprawnień – nie zaś kupowanie ich w momencie, w którym są one emitowane.

Oznacza to, że przedsiębiorstwa energetyczne mogły zaopatrzyć się w niezbędną ilość uprawnień do emisji już w przeszłości i w tym momencie wykorzystywać takie uprawnienia, które były kupowane po dużo niższych cenach. W przyszłości może to poskutkować presją inflacyjną – przy czym ceny uprawnień nie byłyby w takiej sytuacji jedyną jej przyczyną. Bardzo znaczący wpływ miałyby na to ceny nośników energii. 

– Rosnąca cena energii może zachęcić wiele osób do inwestycji w instalacje energii odnawialnych – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Kowalczyk, kierownik Zespołu Klimatycznego WWF. – Konieczne byłoby wtedy odblokowanie przez władze energetyki odnawialnej – w szczególności możliwości budowy instalacji wiatrowych na lądzie, czy też możliwości tworzenia zbiorowych instalacji prosumenckich, np. na blokach mieszkalnych. System ETS przewiduje szereg działań osłonowych dla przemysłu, który jest najbardziej narażony na konkurencję oraz na tzw. ucieczkę emisji. Istnieje spora pula nieodpłatnych uprawnień do emisji, którą uzyskuje przemysł najbardziej energochłonny. Dodatkowo polskie ustawodawstwo stworzyło Fundusz Rekompensat Pośrednich Kosztów Emisji, który jest zasilany polskimi przychodami z systemu ETS i który umożliwia rekompensaty dla przedsiębiorstw najbardziej energochłonnych. Odbywa się to zgodnie z zasadami UE: jest oparte na dyrektywie o systemie handlu uprawnieniami emisji – analizuje Kowalczyk.

Newsroom