ARIYA1Zapytaliśmy Pawła Powalskiego eksperta ds. elektromobilności w Nissan Polska o historię rozwoju pojazdów elektrycznych w koncernie, rozmawialiśmy o flagowym modelu LEAF, o rodzajach napędu,  jak i o przyszłości, która wiążę z wprowadzeniem  nowej marki ARIYA.

Należycie do pionierów elektromobilności, 11 lat temu wprowadziliście na rynek swojego flagowego „elektryka” LEAF’a. Jak długo przygotowywaliście się do debiutu i jakie były początki?

Prace Nissana nad rozwojem pojazdów elektrycznych rozpoczęły się już w latach 40. XX wieku, a w 1947 r. zaprezentowano w Japonii model Tama – pierwszy samochód elektryczny marki. Choć nie doczekał się on bezpośredniego następcy, Nissan cały czas dopracowywał koncepcję samochodu bezemisyjnego, która na przestrzeni lat przerodziła się właśnie w model LEAF. Historia ta pokazuje, że pojazdy zasilane energią elektryczną od dawna były jedną z możliwych dróg dla branży motoryzacyjnej, czekały tylko na właściwy moment. Rozwój technologii oraz infrastruktury, potrzeba poszukiwania „czystszego” środka transportu czy chociażby gotowość klientów – to wszystko dało sygnał, że już czas na masowo produkowane samochody elektryczne. Tak narodził się LEAF: Low Emission Affordable Family Car.

Niemniej w momencie debiutu pierwszej generacji Nissana LEAF, ponad dekadę temu, samochód elektryczny stanowił wyłącznie rynkową ciekawostkę dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Wizjonerskie – o czym teraz wszyscy już wiemy – posunięcie Nissana, żeby wprowadzić do masowej produkcji samochód na baterie, spotkało się wtedy z niezbyt ciepłym przyjęciem w branży i wśród klientów. Początki były więc zdecydowanie trudne. Po raz kolejny firma udowodniła, że odważnie podejmuje niepopularne decyzje, które z perspektywy czasu okazują się strzałem w dziesiątkę, niemniej ich konsekwencją jest żmudna praca „u podstaw”, by przekonać otoczenie o ich słuszności. Aktualnie, dzięki wieloletnim wysiłkom Nissana jako pioniera tego rynku, ale też dzięki rozwojowi infrastruktury, pojawieniu się na rynku wielu konkurentów oraz sukcesywnemu zwiększaniu pojemności akumulatorów, pojazdy zeroemisyjne są dla wielu kierowców autem pierwszego wyboru, zdobywając coraz szersze uznanie i rzesze fanów na całym świecie.

LEAF jest już ponad dekadę na rynku. Jak ją oceniacie?

Dekadę temu Nissan LEAF rozpoczął elektryczną rewolucję w masowej mobilności. W 2011 roku model ten zdobył tytuły Europejskiego i Światowego Samochodu Roku. W 2018 roku zaprezentowano jego drugą generację. Przez 10 lat na całym świecie sprzedano ponad 500 000 sztuk tego modelu. Od tego czasu wszystkie sprzedane egzemplarze Nissana LEAF przejechały łącznie około 18 miliardów kilometrów, co zapobiegło emisji ponad 2,5 mln ton CO2 do atmosfery. Uzyskanie podobnego „wyniku” wymagałoby zasadzenia niemal 180 mln drzew.

To dla nas ogromy sukces, który pokazał, że klienci są już gotowi na elektryczną rewolucję. Uświadomił nam również, jak dużo jest jeszcze do zrobienia w zakresie infrastruktury, udoskonalania technologii, aby stała się jeszcze „czystsza”, poprawy parametrów samochodu czy poszerzania oferty modelowej.

Lata doświadczeń rynkowych z Nissanem LEAF uświadomiły nam, że rynek i jego potrzeby zmieniają się coraz szybciej i że musimy oferować kolejne, jeszcze lepsze rozwiązania. Obecnie, poza pracami nad kolejnymi elektrycznymi modelami, Nissan koncentruje swoje działania na całym ekosystemie, którego samochód jest jedynie częścią. Inwestujemy w energię odnawialną, systemy ponownego wykorzystania akumulatorów oraz opracowywanie nowych technologii akumulatorowych. Kilka miesięcy temu Nissan uruchomił w Europie pierwszy na świecie, w pełni zintegrowany ekosystem produkcyjno-usługowy EV36Zero, łączący mobilność i zarządzanie energią. Związane z tym inwestycje oszacowano wstępnie na 1 mld funtów.

Elektromobilność rozwija się coraz szybciej na świecie, jakie są główne bariery rozwoju w Polsce? Jak wyglądamy na tle Europy?

Elektromobilność w Polsce nabiera tempa, proporcjonalnie do zainteresowania Polaków samochodami elektrycznymi. Jeśli chodzi o sprzedaż tego typu pojazdów, nasz kraj odstaje nieco od krajów Europy Zachodniej, które są pod tym względem liderami. Procentowy udział samochodów elektrycznych w całkowitej sprzedaży w Europie wynosi już blisko 10%, w Polsce odsetek ten to jedynie 1,3%. Co ciekawe, na tym tle wyraźnie wyróżnia się Nissan – w tym roku ponad 8% jego sprzedaży w naszym kraju stanowią samochody elektryczne. Różnica pomiędzy Polską a Europą jednak cały czas się zmniejsza, ponieważ Polacy są coraz bardziej świadomi zalet, jakie niesie za sobą posiadanie samochodu bezemisyjnego. Do tej pory głównymi barierami były ceny pojazdów elektrycznych, ograniczona infrastruktura ładowania, ale także nieprzewidywalność przepisów dotyczących wsparcia zakupu samochodów zeroemisyjnych. Dziś zarówno kwestia cen, jak i rządowych programów wsparcia jest już za nami. Cena Nissana LEAF jest zbliżona, a dzięki dopłatom często nawet niższa od konkurencyjnych pojazdów spalinowych o podobnym wyposażeniu. Zaś dynamiczny rozwój infrastruktury, który według ocen ekspertów przyspieszy jeszcze bardziej w ciągu najbliższych 2 lat, daje nam dużo pozytywnych sygnałów, że nie tylko „dogonimy” kraje Europy Zachodniej pod względem liczby sprzedanych samochodów elektrycznych, ale mamy szansę niektóre z nich wyprzedzić. Klienci w Polsce już teraz dają jasny sygnał, że pojazdy niskoemisyjne i elektryczne są dla nich realną alternatywą przy podejmowaniu decyzji o wyborze nowego samochodu (według raportu PSPA ok. 40% kierowców rozważa zamianę swoich tradycyjnych samochodów na elektryczne w ciągu najbliższych 3 lat).

Czy jesteście Państwo w stanie, biorąc pod uwagę postęp technologiczny, wyprodukować baterię, dzięki której wyraźnie zwiększy się zasięg samochodu elektrycznego oraz skróci się czas jego ładowania?

Nasi inżynierowie nieustannie pracują nad rozwojem technologii, która pozwoliłaby na zwiększenie zasięgu i skrócenie czasu ładowania samochodów elektrycznych. W ciągu 7 lat Nissan zamierza wprowadzić na rynek samochód elektryczny wyposażony w opracowane przez siebie akumulatory ze stałym elektrolitem (ASSB – all-solid-state batteries). Akumulatory te nie będą zawierały kobaltu, który jest jednym ze składników znacząco wpływających na cenę obecnie stosowanych rozwiązań. Zapewniają one także dwa razy większą gęstość energii oraz, ze względu na swoją konstrukcję, są możliwe do zastosowania w dużo szerszej gamie pojazdów (również tych większych gabarytowo). Dzięki skróceniu czasu ładowania do poziomu jednej trzeciej czasu obecnie potrzebnego, akumulatory ASSB sprawią, że pojazdy bezemisyjne będą bardziej wydajne i przystępne. Należy jednak pamiętać, że potrzeby klientów różnią się od siebie. Nie każdy potrzebuje samochodu z zasięgiem na poziomie 500-600 km w celach zwykłego, codziennego użytkowania. Dzięki zróżnicowanej ofercie modelowej będziemy mogli zaoferować produkty dla dopasowane do różnych klientów, w zależności od ich wymagań czy budżetu.

Ile obecnie modeli Nissana korzysta z napędu elektrycznego?

Z napędu w pełni elektrycznego korzystają obecnie modele LEAF i samochód dostawczy e-NV200, który niedługo zostanie wycofany ze sprzedaży. W 2022 roku do gamy pojazdów elektrycznych Nissana dołączy jego następca, nowy model Townstar w wersji z napędem bezemisyjnym, oraz nasz flagowy crossover coupé Ariya. Nissan Qashqai korzysta z napędu zelektryfikowanego (mild hybrid), a już w przyszłym roku zadebiutuje jego odmiana z innowacyjnym napędem e-POWER, działającym na zasadzie hybrydy szeregowej. Do końca roku obrotowego 2023 wszystkie osobowe modele Nissana będą oferowane w wersjach zelektryfikowanych, a do 2030 roku ponad 75% sprzedaży marki w Europie mają stanowić pojazdy elektryczne lub zelektryfikowane.

Jaka będzie przyszłość źródła napędu w samochodach osobowych, wodór czy tradycyjna bateria będzie dominować?

Nissan nieustannie pracuje nad rozwojem samochodów elektrycznych zasilanych „tradycyjnymi” akumulatorami, jednak w nowych, innowacyjnych odsłonach, takich jak wspomniane wcześniej akumulatory ASSB. W perspektywie średnioterminowej rozwiązania takie wydają się dużo bardziej przyszłościowe niż technologie wodorowe. Na niekorzyść tych drugich wpływa obecnie znikoma infrastruktura umożliwiająca tankowanie wodoru, która, w przeciwieństwie do stale powiększającej się sieci ładowarek, napotyka spore bariery uniemożliwiające jej ekspansję oraz duże straty energii wynikające z konstrukcji tego typu napędów, co skutkuje ich niższą wydajnością.

Rozwijamy też różnorodne koncepcje utylizacji oraz ponownego wykorzystania akumulatorów, które po skończeniu swojego cyklu życia w samochodzie mogą jeszcze długie lata służyć w innych celach. Przykładem może być uruchomiony w 2018 roku system dodatkowego zasilania stadionu Johan Cruyff Arena w Amsterdamie, zbudowany między innymi z akumulatorów wymontowanych z wycofanych z eksploatacji Nissanów LEAF.

Coraz więcej samochodów elektrycznych jest użytkowanych w transporcie samochodowym, czy to trwały trend?

Z racji na coraz lepsze parametry uzyskiwane przez akumulatory, które umożliwiają pokonywanie większych dystansów, branża transportowa coraz częściej decyduje się na korzystanie z pojazdów bezemisyjnych. Najlepiej obrazuje to obszar tzw. „dostaw ostatniego kilometra”, w którym już teraz wiele przedsiębiorstw wykorzystuje elektryczne samochody dostawcze. Idealnym tego przykładem jest firma InPost, która w wielu miastach w Polsce rozwozi przesyłki bezemisyjnymi samochodami dostawczymi, a w Warszawie planuje w najbliższym czasie całkowicie przestawić się na tego typu pojazdy. Większość z nich stanowić będą Nissany e-NV200.

Muszę koniecznie zapytać o Wasz nowy model ARIYA. Proszę opowiedzieć o jego parametrach. Kiedy go ujrzymy na polskich drogach?

Nissan Ariya dostępny będzie w 4 kombinacjach poziomu mocy/rodzaju napędu:

  • • Ariya 63 kWh 218 KM z napędem na jedną oś
  • • Ariya 87 kWh 242 KM z napędem na jedną oś
  • • Ariya e‑4ORCE 87 kWh 306 KM z napędem na wszystkie koła
  • • Ariya e‑4ORCE 87 kWh Performance 394 KM z napędem na wszystkie koła

Najmocniejsza wersja Performance oferować będzie przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 5,1 s. Odmiana 87 kWh z napędem na jedną oś zapewni zaś zasięg na poziomie do 500 km. Samochód na polskich drogach zobaczymy latem przyszłego roku.

Rozmawiał Jacek Szczęsny