środowiskoBycie "zielonym" po prostu popłaca, wpływa pozytywnie nie tylko na środowisko, ale także na gospodarkę i społeczeństwo – wynika ze wspólnych badań Uniwersytetów Yale i Columbia. Dlatego niepokojący jest fakt, że w rankingu najbardziej zielonych państw, Polska znalazła się na jednym z ostatnich miejsc wśród krajów rozwiniętych. 

Environmental Performance Index, w skrócie EPI, to indeks opracowany przez czołowe uczelnie na świecie: Uniwersytety Yale i Columbia. Wykorzystując 32 wskaźniki wydajności w 11 kategoriach, EPI klasyfikuje 180 krajów pod względem kondycji środowiska naturalnego. Pozwala kompleksowo ocenić, jak dany kraj radzi sobie z polityką klimatyczną i celami zrównoważonego rozwoju. Im wyższa wartość indeksu, tym państwo lepiej wywiązuje się z proekologicznych założeń.

– Badania wykazują, że kiedy etos zrównoważonego rozwoju jest stosowany na poziomie legislacyjnym i biznesowym, zazwyczaj dobrze to wróży zarówno gospodarkom, jak i obywatelom – mówi Rafał Krakowski, odpowiedzialny w ABB w Polsce m.in. za rynki zielonych technologii. – Dlatego też w obliczu wyzwań gospodarczych i środowiskowych, które wynikają także z pandemii, nasilają się wysiłki na rzecz promowania zrównoważonego wzrostu jako nowego źródła wzmacniania gospodarki – dodaje ekspert.

Polacy, ostatni w Europie

Wykorzystując wspomniany wskaźnik EPI, serwis Visual Capitalist przygotował raport: The Greenest Countries in the World (Najbardziej Zielone Kraje na Świecie). Okazuje się, że „ekologiczność” idzie w parze z bogactwem. Twórcy zestawienia zwracają uwagę na fakt, że wszystkie z 40 najbardziej zielonych państw, Bank Światowy skategoryzował jako kraje o wysokim dochodzie.

W opracowaniu zdefiniowano także obszary kluczowe dla zrównoważonego rozwoju środowiska. Eksperci wskazują na zmiany klimatu, bioróżnorodność oraz jakość powietrza i wody jako najważniejsze kwestie, które nie mogą uciec uwadze państw. We wspomnianym rankingu 40 państw liderem została Dania, która wyprzedziła Luksemburg i Szwajcarię. Polska zajęła niestety dopiero 37. miejsce. A biorąc pod uwagę tylko państwa Europy, których uwzględniono w zestawieniu 31, znajdujemy się na ostatniej pozycji. Wniosek jest jasny: jeżeli chodzi o ekologię… jesteśmy totalnie zieloni (oczywiście biorąc pod uwagę dość szeroką grupę państw rozwiniętych).

Egzamin z ekologii

Na osobną uwagę zasługuje także wartość wskaźnika, gdyż to on precyzyjnie określa realne różnice w proekologicznym podejściu różnych państw i dystans, jaki je dzieli. I tak, europejski prymus ekologiczny – Dania – może pochwalić się wynikiem na poziomie 82.5 EPI. Tajwan, który zajął ostatnie, czterdzieste miejsce, otrzymał notę 57.2 EPI. Niestety, Polsce z notą 60.9 EPI bliżej do tradycyjnych kopciuchów niż nowoczesnych gospodarek chętnie korzystających z zielonych technologii.

Wiadomo, że technologia pod tym względem nie zawodzi i od dawna dostępne są rozwiązania, które mogą istotnie ograniczyć wpływ działalności człowieka na środowisko. Problemem pozostaje skala ich zastosowania. Szacuje się, że przemysł odpowiada za około 1/3 globalnej konsumpcji energii. Dlatego, gdyby wszystkie z ponad 300 milionów działających obecnie przemysłowych silników elektrycznych zastąpić silnikami o podwyższonej wydajności energetycznej, moglibyśmy zmniejszyć globalne zużycie energii elektrycznej nawet o 10 proc. Ale pewnie tak szybko ich nie zastąpimy... Pomimo trwającego od dziesięcioleci trendu globalizacji, wewnątrzkrajowe polityki środowiskowe okazują się bardzo zróżnicowane. Raport Visual Capitalist potwierdza, że te polityki i ich pozytywne rezultaty są silnie skorelowane z dobrobytem narodowym.

Widać to porównując wynik EPI i produkt krajowy brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Eksperci Visual Capitalist, zwracają uwagę na fakt, że stosunkowo kosztowne inwestycje w infrastrukturę są jednym z powodów, dla których bogatsze narody osiągają lepsze wyniki w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Wszystko, od redukcji zanieczyszczeń powietrza i uzdatniania wody, do kontroli niebezpiecznych odpadów i łagodzenia kryzysów zdrowia publicznego, wymaga bowiem odpowiednich rezerw finansowych. Z drugiej strony coraz silniejsza jest presja czasu – proekologicznych inwestycji nie można odkładać w nieskończoność na później.

– Problemem pozostaje skala zjawiska. Jako światowa społeczność pożytkujemy ogromne ilości zasobów. I tutaj jedna uwaga: mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, Europy Zachodniej i Japonii zużywają około 30 razy więcej zasobów niż mieszkańcy krajów Trzeciego Świata. Rozwój wiąże się więc z kosztem środowiskowym, ale nie musi tak być. Z pomocą przychodzą nowe technologie, które np. ograniczają straty wody, przewidują awarie urządzeń w fabryce, przenoszą komputery do chmury, oszczędzają energię czy pozwalają wykorzystywać bardziej ekologiczne materiały. Takie technologie otwierają też nowe możliwości firmom, co w dłuższej perspektywie ma z kolei pozytywny wpływ na gospodarkę – zwraca uwagę Krakowski.

Potrzeba wsparcia

Jego zdaniem niezbędne jest realne wsparcie organów państwowych, nie tyle poprzez system nakazów i zakazów, ile wykorzystanie pakietu zachęt w postaci ulg i dotacji. – Administracja powinna przygotowywać grunt i kierować biznes we właściwym kierunku, wykorzystując dostępne narzędzia w formie np. ulg podatkowych, dotacji czy refundacji. Z kolei firmy muszą te okoliczności wykorzystywać, co pozwoli im na budowę przewagi konkurencyjnej na rynkach – uważa Rafał Krakowski.

Doskonałym przykładem, obrazującym to, jak wiele można zmienić dzięki wsparciu i zachętom ze strony państwa są instalacje fotowoltaiczne. Według danych Ministerstwa Klimatu, energetyka słoneczna to najszybciej rozwijający się sektor OZE nad Wisłą. W ciągu ostatnich 5 lat moc instalacji tego typu wzrosła o około 1600%. Co więcej, już zapowiedziano wdrożenie kolejnych inicjatyw, wspierających rozwój „zielonej energii” tego typu. – Rząd szacował dojście do ok. 1 mln instalacji na dachach do około 2030 roku. Gdyby utrzymało się tempo z 2020 roku, osiągnęlibyśmy ten poziom na koniec 2022 roku – wyliczała dr inż. Lidia Grzegorczyk z BNP Paribas Bank Polska, podsumowując efekty zeszłorocznego boomu podczas Dnia fotowoltaiki w Bankier.pl.

O tym jak silny jest to trend pokazują dane z Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Jak wynika z szacunków spółki, 22 lutego, między godziną 11 a 12, wszystkie instalacje fotowoltaiczne w Polsce wyprodukowały rekordowe 1,9 GWh energii. Eksperci z portalu eletrkowoz.pl wyliczyli, że gdyby ładować tą energią Nissany Leafy z bateriami o pojemności 37 (40) kWh, to – uwzględniając dodatkowe 20 proc. strat energii – moglibyśmy naładować ponad 40 tys. aut. Dodajmy, że pod koniec stycznia tego roku w Polsce zarejestrowanych było prawie 20 tys. samochodów elektrycznych.

Jak na dłoni widać, że inwestycje ukierunkowane na poprawę kondycji środowiska pozytywnie wpływają nie tylko na środowisko, ale również kondycję portfela. Polska, mimo że sklasyfikowana na jednym z ostatnich miejsc rankingu najbardziej zielonych państw świata, posiada sprzyjający klimat do zmian, który warto wykorzystać. Przykład fotowoltaiki potwierdza, że przemyślane inicjatywy wspierające rozwój zielonych technologii są w stanie skutecznie wesprzeć strategię popularyzacji tych rozwiązań.

E.R