ZoeNa koniec 2020 roku zarejestrowanych było w Polsce 20 181 samochodów elektrycznych, z czego 9 751 aut całkowicie na prąd i 10 430 hybryd plug-in – wynika z danych CEPiK, opublikowanych przez Samar. Rosnące zainteresowanie „elektrykami” może rozbudzić apetyt Polaków na ulgi i dotacje. W zeszłym roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchomił pilotażowy nabór wniosków o dofinansowanie e-aut, z którego skorzystało ok. 400 kierowców. Jakich dopłat i ulg mogą spodziewać się właściciele „elektryków”?

Zainteresowanie samochodami elektrycznymi rośnie na całym świecie. Według prognoz firmy analitycznej Deloitte w ciągu 5 lat aż 30 proc. nowych samochodów sprzedawanych w krajach rozwiniętych posiadać będzie podobny napęd. Przyrost był widoczny już w ubiegłym roku. Jak wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów, mimo pandemii w ciągu pierwszego półrocza 2020 roku na terenie Unii Europejskiej zarejestrowano ponad 154,9 tys. samochodów zasilanych wyłącznie prądem. Tym samym rynek tego typu aut zaliczył spektakularny, bo ponad 40-procentowy wzrost w porównaniu z pierwszym półroczem 2019.

Przyrost nie ominął również Polski. Jak donosi Samar, w grudniu 2020 roku w naszym kraju zarejestrowano 11 555 nowych, osobowych samochodów elektrycznych i hybrydowych. Rezultat ten jest o 29 proc. większy niż w listopadzie ubiegłego roku oraz o 120 proc. lepszy w zestawieniu z grudniem 2019. W związku z tak szybko rosnącym zainteresowaniem e-autami pojawia się zapotrzebowanie na ich dofinansowanie. Na jakie dotacje mogą liczyć kierowcy?

„Zielony samochód”, „eVAN” i „Koliber”

 W zeszłym roku Ministerstwo Klimatu oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ruszyły z trzema pilotażowymi programami dotyczącymi elektromobilności, skierowanymi do osób indywidualnych, przedsiębiorców i taksówkarzy, na łączną kwotę blisko 150 mln zł.

W ramach „Zielonego samochodu”, stworzonego dla osób nieprowadzących działalności gospodarczej, można było ubiegać się o dopłatę o maksymalnej wysokości 18 750 zł, jednak kwota ta nie mogła stanowić więcej niż 15 proc. wartości auta. Maksymalna cena samochodu wynosiła z kolei 125 000 zł. W przypadku przedsiębiorców (program „eVAN”) oraz taksówkarzy („Koliber”) system dotacji obejmował również ładowarki o mocy do 22 kW.

Program „eVan” dawał możliwość dofinansowania do 30 proc. kosztów - jednak nie więcej niż 70 tys. zł - zakupu bądź leasingu elektrycznego samochodu dostawczego. Natomiast „Koliber” przewidywał zwrot w wysokości do 20 proc. wartości pojazdu o maksymalnej kwocie 25 tysięcy złotych.

Obecnie w planach są nowe programy dopłat inspirowane ubiegłorocznym pilotażem, które zostaną uruchomione po zakończeniu uzgodnień z Komisją Europejską w sprawie schematu wsparcia dla zakupu samochodów elektrycznych oraz do budowy infrastruktury ładowania takich pojazdów. Prace te mają na celu dotarcie do szerszych grup docelowych w przyszłości i wyeliminowanie ograniczeń np. braku możliwości ujęcia sektora transportu, wynikającego ze specyfiki udzielania wsparcia na zasadach pomocy de minimis.

- Dotacje dla kierowców mających w planach zakup bądź leasing e-auta są bardzo ważne – mówi Olga Chorko z Santander Consumer Multirent, ekspertka platformy internetowej Autosalon. – Samochody elektryczne mają wiele zalet, które służą nam wszystkim m.in. wywierają pozytywny wpływ na jakość powietrza, ograniczają emisję CO2, a także pozwalają obniżyć poziom hałasu. Warto zachęcać użytkowników do decydowania się na podobne rozwiązanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecny wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi, co jest naprawdę imponującym osiągnięciem sektora automotive w czasach pandemii – dodaje.

Jazda po buspasach i darmowe parkowanie

Kierowcy e-aut mogą liczyć również na ulgi i ułatwienia życia codziennego, wynikające z ustawy o elektromobilności. Przykładowo, mogą oni poruszać się tzw. buspasami, czyli specjalnymi pasami wytyczonymi dla autobusów, które pozwalają omijać korki i przyspieszać poruszanie się samochodem. Wymagane jest jedynie odpowiednie oznaczenie „elektryka” – pojazd powinien mieć zieloną tablicę lub obowiązującą wcześniej niebieską naklejkę z symbolem „EE” umieszczoną na przedniej szybie.

Tablica i naklejka zapewniają również bezpłatny postój w centrach miast w strefie niestrzeżonego parkowania. Właściciele samochodów elektrycznych nie muszą, więc szukać parkomatów ani pilnować opłaconego czasu. Na dodatek po wprowadzeniu stref czystego transportu, do listy przywilejów dołączy także możliwość wjazdu na obszary zamknięte dla aut spalinowych.

- Posiadanie samochodu elektrycznego wielu osobom może wydawać się kłopotliwe, ponieważ boją się one małego zasięgu i czasu, który trzeba przeznaczać na ładowania baterii – komentuje Olga Chorko z Santander Consumer Multirent, ekspertka platformy Autosalon. – Naszym zdaniem warto jednak wziąć pod uwagę ilość udogodnień jakie ułatwiają użytkowanie takiego pojazdu. Poza ulgami wynikającymi z ustawy o elektromobilności, w wielu miejscach możemy znaleźć darmowe ładowarki, dzięki którym bezpłatnie uzupełnimy akumulatory naszego auta. Ponadto użytkowanie takiego samochodu jest tańsze niż typowego pojazdu spalinowego – dodaje.

E.R.